Hugh Howey już na moich łamach się pojawił, jako autor trylogii "Wool". Wielkie, opasłe dzieło, którego przeczytanie zajęło mi ładnych kilka miesięcy.
Tym razem jednak wpadła mi w ręce pozycja o wiele lżejsza zarówno objętościowo jak też fabularnie. "Beacon 23" to seria połączonych ze sobą pięciu mini-opowiadań, których głównym bohaterem jest weteran wojenny znany jako Digger, który wziąwszy udział w walkach z Obcymi na wielu galaktycznych frontach został w końcu odznaczony Dużym Ważnym Medalem i postanowił odciąć się od ludzkości (i nieludzkości) wybierając służbę na nadprzestrzennej stacji przekaźnikowej. Stacji numer 23.
Nadprzestrzenne stacje przekaźnikowe w liczbie pi x drzwi półtora tysiąca, rozsiane po całej Galaktyce, umożliwiają ludziom podróże z prędkościami około 20x powyżej prędkości światła. Stacje, umieszczone z dala od innych obiektów, są w pełni zautomatyzowane; człowiek potrzebny jest tam wyłącznie jako nadmiarowe zabezpieczenie w szczególnych sytuacjach. W zasadzie samotna wegetacja, ale Diggerowi to pasuje.
Tak się książka zaczyna.
Co wydarza się dalej - oczywiście nie zamierzam zdradzać. Autor wykazuje mnóstwo inwencji, jest śmiesznie, jest strasznie, chwilami nawet filozoficznie. Ogólnie - dzieje się.
Jeden z moich ulubionych cytatów z książki, zaraz z samego początku:
Podoba mi się, że Autor dozuje informacje o świecie na zewnątrz stacji bardzo oszczędnie - Czytelnik w końcu zaczyna budować sobie w głowie większy obraz, ale musi go sobie poskładać z mniejszych kawałków, niczym puzzle.
Minusy? W zasadzie dwa, z czego jeden taki bardziej dodatni: książka jest według mnie nieco za krótka. Jeszcze się człowiek dobrze nie rozpędzi, a tu już epilog. Drugi minus to sama końcówka: chyba wolałbym wersję bez tego nieco przesłodzonego epilogu. Ale poza tymi dwoma drobiazgami ksiażkę czyta się jednym tchem i z czystą przyjemnością. Zdecydowanie polecam.
Moja prywatna ocena: 9.5/10.
Świetna recenzja. Uważam, że to jedna z ciekawszych książek.
A które opowiadanie najbardziej ci się spodobało?