Samo życie

Co mi się przytrafiło, co zobaczyłem.

Jeszcze nie, ale już prawie

W ostatni weekend mój nienarodzony (jeszcze) syn zrobił nam trochę zamieszania. Otóż w trakcie standardowej wizyty u polskiej pani dochtór, takiej co to się gówniarza ogląda przez specjalne ultradźwiękowe okienko, waży się go i mierzy, i szturcha tym takim czymś, żeby się lepiej ustawił do kamery, żonę złapał skurcz, a …

Read More »

A pianino ino-ino

Wielką ojcowską dumą napawa mnie fakt, że moje dziecko chwali się dookoła, że ma "muzycznego" tatę - i że sama też by chciała być taka muzyczna. Co prawda od przechwałek do czynów daleka droga, ale jednak miło.

Read More »

Yntelygętny Sinozęby

Idąc za ciosem niedawnego wpisu o żonglowaniu mobilnymi systemami operacyjnymi, opiszę dziś zabawną (nie dla wszystkich... właściwie tylko dla niektórych... a może tylko dla mnie?) scenkę, której świadkiem (i uczestnikiem) byłem dziś rano.

Read More »

My, włamywacze...

Jakiś czas temu przydarzyła mi się przygoda z kłódeczką do bagażu - tutaj można sobie poczytać. Otóż nie dalej jak kilka dni temu miałem sytuację dość podobną, tylko tym razem w domowych pieleszach i bez pośpiechu.

Read More »

Lanie wody

W ramach swojej codziennej prasówki zerkam od czasu do czasu na nowości w witrynie Waterpol.org. Całkiem niedawno znalazłem tam interesujący artykuł o wprowadzeniu planowanych od dawna w Irlandii opłat za wodę.

Read More »

Elka, Elka, pamiętasz...

Stoję ci ja dziś na światłach. Skrzyżowanie typu T, jestem trzeci w kolejce. Przede mną wielka ciężarówko-wywrotka, niemożebnie upaćkana zaschniętym błotem, a przed ciężarówą coś jeszcze, nieduże, nie widzę za bardzo, bo mi ciężarówa zasłania. Dość stromo pod górkę.

Read More »

Z górki

W domu zaczyna się robić coraz bardziej dzidziowo. Podobnie jak siedem lat temu, przygotowujemy się pomalutku na przyjęcie nowego członka rodziny (tym razem faktycznie członka, ha!).

Read More »

Zmiana kursu

Niech się moja czytelnicza brać nie martwi, nie o walutach dziś pisał będę ani tym bardziej o baksztagach, fordewindach czy kontraszotach. Temat jest znacznie bardziej banalny - otóż kilka dni temu odkryłem u siebie, zupełnie przypadkiem, zamiłowanie do... albo nie, zacznijmy od początku.

Read More »

Soczek z wodą

W weekend gościliśmy w domu rodzinkę, w tym również trzyipółletnią kuzynecznicę (wiem, że nie ma takiego słowa w języku polskim, ale jak inaczej nazwać córkę kuzynki? No jak? Może siostrzenica cioteczna?). Kuzynecznica owa jest jak na swój wiek nader rezolutna, a oprócz tego całkiem nieźle radzi sobie z mówieniem po …

Read More »

Konichiwa

"Konichiwa" (wym: koni-cziwu-a albo koni-cziuła) po japońsku oznacza "dzień dobry", a konkretnie "dobre popołudnie". Nie bez kozery pozostaje fakt, że pierwsze dwie sylaby brzmią po polsku dość końsko - takie też bowiem było nasze niedawne sobotnie popołudnie.

Read More »

Niezłe jaja

Dziś na śniadanie - jajecznica! A do jajecznicy, jakkolwiek egzotycznie by to nie brzmiało, potrzeba między innymi jajek. Otwieram lodówkę: jajka są. Na wszelki wypadek podłączam do lodówki domowy serwer obliczeniowy celem ustalenia liczby jajek - trochę poszumiał, poklikał i popikał, i wypluł wynik: DWA.

Read More »

Stuka wciąż

Mniej więcej dwa tygodnie temu zaobserwowałem dziwne stukanie wydobywające się spod maski mojego Srebrnego Szerszenia. Wziąłem je zrazu za dzięcioła, ale się wrychle zorientowałem, że dzięcioł stukałby w mniej lub bardziej losowy sposób, a nie tylko powyżej 120 km/h.

Read More »