Samo życie

Co mi się przytrafiło, co zobaczyłem.

Pchełki językowe

W pracy, do komunikowania się z ludkami z innych działów, posługuję się na ogół mailem (w celach głównie dokumentacyjnych - w razie gdyby się okazało, że te rogi, które zrobiłem słoniowi zamiast uszu, są efektem świadomego zamówienia przez klienta, a nie mojej pomyłki). Jednak w drobnych sprawach wymagających szybkiej reakcji …

Czytaj dalej »

Rodzinnie

Wczorajszo-przedwczorajszy weekend zaliczam do bardzo udanych. O ile bowiem zazwyczaj nie mamy zbyt wiele gości, tak tym razem wypracowaliśmy średnią co najmniej kwartalną, jak nie lepiej. Najpierw przyturlała się do nas kuzynka z mężem i dwiema córkami w wieku 2-7. Przywieźli ze sobą materace i pościel, albowiem - ku uciesze …

Czytaj dalej »

Nieoczekiwane spotkanie

Z racji wakacji, a także z racji posiadanego chwilowo na stanie osobowym rodziny dodatkowego gościa, postanowiliśmy wczoraj zawieźć owego gościa w jakieś fajne miejsce. Ponieważ pogoda była słoneczna i bezwietrzna, uznaliśmy, że plaża w Brittas Bay (opisywana przeze mnie niedawno, o, tutaj) nadaje się do tego niecnego celu znakomicie.

Czytaj dalej »

Jakość i psiakość

Znajomy nabył jakiś czas temu fajne auto. Była okazja, nowy samochód (przebieg: 400 km), z salonu, bardzo wysokiej klasy, renomowanej niemieckiej marki, cena opuszczona o ładnych kilka tysięcy Jerzych względem nowego, no nic tylko kupować.

Czytaj dalej »

Ukryte pary

Dzięki niedawnemu komentarzowi Buttera do tego wpisu, udało mi się niechcący natrafić na kolejną interesującą technikę eliminowania kandydatów w Sudoku. Tym razem chodzi o ukryte pary - technikę wymagającą sporej spostrzegawczości oraz cierpliwości (z cyfr od 1 do 9 da się ułożyć trzydzieści sześć różnych par), ale czasem niezbędną przy …

Czytaj dalej »

Sudoku: łańcuchy krzyżowe

Dziś pokażę interesującą (przynajmniej dla mnie...) technikę eliminowania kandydatów w Sudoku. Żeby było jasne: nie prowadzę żadnej agencji rekrutacyjnej, w której eliminuję kandydatów. Chodzi wyłącznie o kandydatów w sensie cyfr pasujących w danym momencie do danego kwadratu.

Czytaj dalej »

Zamieszanie pożarnicze

Mieszkając w bloku trzeba być przygotowanym na rozmaite niespodzianki szykowane przez spółdzielnię mieszkaniową (a raczej jej lokalny odpowiednik, zwany tutaj "management company"). Czasem zmienią hasła dostępowe do drzwi, innym razem unieszkodliwią windę na dwie doby w ramach jakichś przeglądów.

Czytaj dalej »

Musztarda po angielsku

Udało mi się dziś z rańca wyskoczyć z domu na dwie godzinki, w celu obejrzenia jednego z największych irlandzkich dolmenów. Trzyosobową wycieczkę zwołał Pendragon, więc zapewne za jakiś czas będzie można poczytać o tym na jego blogu.

Czytaj dalej »

Nad morzem

Wybraliśmy się dzisiaj z rodzinką nad morze. Tym razem nie jakaś podróbka plaży typu Killiney tylko prawdziwa, normalna, pełnometrażowa plaża.

Czytaj dalej »

Magia dwóch kółek

Pisałem swego czasu (tutaj i tutaj) o próbach nauczenia mojej pięcioletniej latorośli jazdy na dwukołowym rowerze. Dzisiaj, w późnych godzinach porannych, moje niekończące się, zasapane biegania za dwukołowym potworem zakończyły się wreszcie sukcesem.

Czytaj dalej »

Carpe diem, carpe noctem

Sen jest dobrem ekskluzywnym współczesnej cywilizacji Zachodu. Stres związany z szybkim tempem życia odbija się na ilości i jakości naszego snu bardziej niż wizyta tygrysa szablastozębnego w szałasie śpiącego Homo Australopitecus (być może właśnie pomieszałem epoki, jeżeli więc któryś z Czytelników pasjonuje się prehistorią, proszę o korektę). Chodzimy spać późno, …

Czytaj dalej »

Ad infinitum - węzeł gordyjski

Pisałem kilka dni temu o problemie z poprawkami z Windows Update, które mi się zapętliły i nijak nie chciały zniknąć z listy aktualizacji, mimo ich wielokrotnego instalowania i traktowania rozmaitymi środkami owadobójczymi.

Czytaj dalej »

Na plażę!

W dni robocze, po pracy, robię rundkę po okolicznych hutach, fabrykach i zmywakach, zbieram (za przeproszeniem) członków rodziny do swego wehikułu i uderzamy do domu. Czasem zdarzy nam się potem jakiś spacer po okolicznych spacerniakach, ale na ogół spędzamy resztę dnia w domowych pieleszach.

Czytaj dalej »

Jak z bicza strzelił

Stary dowcip mówi, że najlepszą metodą na zapamiętanie urodzin żony jest zapomnieć o nich. Na szczęście o urodzinach swojej żony pamiętam, natomiast przegapiłem wczoraj urodziny bloga. Otóż dokładnie 21 maja 2011. roku umieściłem tutaj swój pierwszy wpis, a także drugi i trzeci.

Czytaj dalej »

Wrong Turn

Wracałem niedawno od znajomych. Znajomi mieszkają w Co. Kildare, wraca się M7, zachciało nam się po drodze chińszczyzny - a że do Lemon Tree stamtąd względnie blisko, ustawiłem w giepeesie, żeby poprowadził nas przez Blessington.

Czytaj dalej »

Hafenałer

Dwa dni temu zdechło mi tylne lewe światło stopu ... ...bo przednie lewe działa wprost świetnie... ... a więc dziś rano odstawiłem autko do warsztatu z prośbą, żeby mi wymienili. Pan w warsztacie zapytał mnie czy poczekam, bo zrobią mi od ręki - ja na to, że nie bardzo mogę …

Czytaj dalej »

3x3

Oto początek partii, którą niedawno rozegrałem na kurnik.pl. Jak widać, udało się zbudować całkiem zgrabny kwadrat z sześciu wyrazów. Nie udaje się to zbyt często - gra się po to, żeby zdobyć jak najwięcej punktów a nie żeby układać ciekawe wzorki. Ale czasami - jak widać - udaje się.

Czytaj dalej »

Bajkowe porządki

Nasza córa miała niedawno gościa. Gość ów, dziewczynka niewiele od naszej młodsza (za rok idzie do szkoły), lubi układać puzzle. Szast, prast, dziewczyny wyjęły puzzle z pudełek i dalejże układać. Nie ułożyły do końca nawet jednego obrazka jak im się odechciało. Ale na wszelki wypadek opróżniły pozostałe pudełka z puzzlami, …

Czytaj dalej »

Zatrzęsło się

Około pół godziny temu znajomi z Malezji wysłali nam wiadomość o treści, mniej więcej, takiej: "Mamy trzęsienie ziemi, 8.9, ewakuujemy się." Zimny pot. Chwila zgrozy - 8.9 to bardzo konkretny wstrząs. Niedobrze.

Czytaj dalej »

Deszczowy Łuk

Jako że przez mniej więcej dwa tygodnie (począwszy od zeszłej soboty) figuruje u nas na stanie dodatkowy domownik w postaci teściowej, udało mi się wczoraj wykręcić od zakupów (do tych spraw najlepiej nadają się kobity) i zamiast ganiać po sklepach, zająłem się niańczeniem.

Czytaj dalej »

Zbieramy owoce

Wczorajszy dzień wpisał się złotymi literami w naszą rodzinną historyję. Otóż, po niezliczonych popołudniach prób, tłumaczeń, próśb, gróźb i frustracji, nasza córa wreszcie załapała jak łączyć literki w słowa. Po czym z dumą przeczytała nam od razu dwa akapity z Falskiego - o Ali, która ma Asa, o latającej w …

Czytaj dalej »

Badabum!

Wracam ci ja dziś z pracy jak gdyby nigdy nic. Sznur aut z przodu, sznur aut z tyłu. Z podporządkowanej z prawej strony próbuje się dołączyć jakieś auto, ale nikt go nie wpuszcza.

Czytaj dalej »

Czytaty & pisaty

Jakiś czas temu zapowiedziałem, że zabieram się za pisanie minipowieści w odcinkach, i że będę te odcinki wrzucał na bloga jak już uzbieram trochę "materiału rozruchowego".

Czytaj dalej »