Kaczy brzydal

Dwa dni temu moja zdolna córka przeczytała samodzielnie – po raz pierwszy w życiu – całą książkę, od początku do końca. Całe pięćdziesiąt jeden stron!

Książeczka owa to „Brzydkie kaczątko” (po naszemu: „The Ugly Duckling”), optymistyczna opowieść o tym, że rasizm i homofobia mogą zostać przezwyciężone, a także, że bycie brzydkim i innym wcale nie oznacza bycia gorszym.

Zaprawdę, promienieję dumą.

<wujek_bronek mode=”on”>
Ja co prawda w wieku sześciu i pół roku miałem już przeczytaną całą „Cyberiadę”, „Mały atlas grzybów” oraz „Zasady ruchu drogowego”. Kiedyś to były czasy…
</wujek_bronek>

Z innych wieści – kolejny ząbek nam się rusza – tym razem górna lewa jedynka (już chciałem napisać „górna lewa przednia jedynka”, ale mi coś nie grało) – towarzyszka Zębuszka będzie znów musiała wyłożyć mamonę na stół.

Co do pogody – chyba się komuś na Górze syrop klonowy wylał na panel kontrolny, wszystko całkiem nie tak. Nie dość, że słonecznie, to jeszcze bezwietrznie i ciepło. Większość zeszłego tygodnia było ponad dwadzieścia stopni (czytelnicy z północnej Polski zapewne się ironicznie uśmiechają, dla nich teraz 20 stopni to niemal Syberia), wczoraj trochę podmuchało i popadało, a dziś od rana znów Bahamy. Zadziwiające.

I tym optymistycznym akcentem zakańczywuję i wracam na swój pręgierz codzienny.

Refuj bukszpryt!

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz