Nieszczęścia nie chodzą parami

One chodzą całymi hordami, przetaczają się tłumnie przez nasze życia i zostawiają mnóstwo bolesnych blizn, szram i dziur.

Weźmy na ten przykład ostatni kwartał roku 2013.

Najpierw okazało się, że nasz nieomylny księgowy jednak nie jest taki nieomylny. Coś gdzieś źle policzył i całkiem znienacka musieliśmy wyjąć (“z dupy”) mnóstwo pieniędzy na zaległe podatki. I to teraz, zaraz, szybciutko, żeby karniaka nie dostać. Musiałem na ten cel wziąć kredyt, który teraz pracowicie spłacam.

Potem straciłem brata w wypadku. Trochę za szybko jechał, spotkał się ze ścianą… Zginął chłop na miejscu.

Zanim zdążyłem wyprawić bratu pogrzeb, mój pracodawca w ramach “optymalizacji kosztów” zwolnił dużą grupę kontraktorów. Załapałem się, a jakże. Chce ktoś przygarnąć bazyla? Parzę świetną kawę…

Rozglądam się tylko skąd nadejdzie kolejny pstryczek od losu.

Jedyna nadzieja w tym, że taka kumulacja nieszczęść nie zdarza się w życiu zbyt często – rok 2014 może być już tylko lepszy.

I tego będę się trzymał.


Zapisz się
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
pendragon
pendragon
2013/12/21 08:02

Kawa rzeczywiście była dobra. Jest czego Ci życzyć na święta…

Pshemko
Pshemko
2013/12/21 08:42

Uła. Grubo!

hrabina
2013/12/21 15:31

No tak…. cóż dodac? oby ten następny rok był juz tylko lepszy, dla Ciebie, dla Was, sobie samej też tego życzę, bo uderzyło strasznie także u nas, tyle, że o tym nie napiszę na swoim blogu.

Powodzenia i spokojnych Świąt dla Waszej Rodziny

Butter
Butter
2013/12/23 07:59

Kiedyś już Ci mówiłem – jak się zbliża koniec roku szukaj roboty

5
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x