Program obowiązkowy: 4 lata później

Jakiś czas temu (dość dawno), pisałem o tym, jakie programy uważam za absolutnie niezbędne na swoim prywatnym komputerze.

Przez cztery lata trochę mi się zmienił pogląd na sprawę, dlatego dziś odświeżam temat.

No to lecimy:

  1. System operacyjny: praktycznie bez zmian, Windows 7 lub Windows 10.

Windows 7 został okrzyknięty najlepszym systemem operacyjnym firmy Microsoft. Nawet ikona świata linuksowego Mark Shuttleworth publicznie przyznał, że produkując Windowsa 7, Microsoft wreszcie wypuścił na rynek naprawdę porządny produkt.

Niestety, Windows 7 się zestarzał, w takim sensie, że Microsoft już oficjalnie nie wspiera tej wersji dla użytkowników indywidualnych (dla firm wsparcie zostało przedłużone o rok czy dwa, nie pamiętam dokładnie). Dlatego jako alternatywę polecam Windows 10 (przeskakujemy Windows 8 i 8.1, które były pomyłką i porażką firmy). Oczywiście – i będę to powtarzał do znudzenia – nie mam nic przeciwko linuksom i od czasu do czasu trafiam na jakąś perełkę, jednak póki co trzymam się Windows jako systemu podstawowego. Podobno najnowszy Windows trochę za mocno szpieguje, ale jakoś mnie to nie martwi.

2. Zarządzanie plikami: Total Commander. Tu też się nic nie zmieniło. Nie ma lepszego i bardziej wszechstronnego narzędzia do żonglowania plikami, niż TC. Po szczegóły zapraszam do tego wpisu (proszę zerknąć w komentarze).

3. Edytor tekstu: Notepad++. Od lat mój ulubiony program do edycji plików tekstowych. Poprzednim faworytem był JEdit, ale odpadł ze względu na to, że jest dość „ciężki” – Java. Notepad++ jest o tyle przyjemny, że obsługuje pliki o dowolnym rozmiarze, potrafi podświetlać składnię oraz formatować kod źródłowy większości języków programowania, ma też zyliony wtyczek rozbudowujących jego funkcjonalność.

4. Edytor grafiki: Paint.NET. Bardzo solidna, wielofunkcyjna a zarazem darmowa aplikacja do edycji plików graficznych. Aktywnie rozwijany, elegancki, prosty w obsłudze, z dobrym wsparciem społeczności.

5. Odtwarzacz muzyki: Brak. Jeżeli już słucham, używam telefonu. Poręczniej.

6. Przeglądarka www: Firefox. Chociaż ciągle jest ociężały przy starcie, jest w dalszym ciągu moją ulubioną przeglądarką. Chrome za bardzo szpieguje, IE nie lubię „dla zasady”, Edge jeszcze jest zbyt nowy, żeby cokolwiek sensownego o nim powiedzieć (a w dodatku nie jest jeszcze kompatybilny z LastPass-em, więc odpada z marszu).

7. Wtyczki do przeglądarki: LastPass, XMarks Sync, uBlock (zamiast opasłego AdBlocka), AllInOne Gestures.

8. Kompresja danych: 7-Zip. Nic dodać, nic ująć.

9. Antywirus: Windows Defender, wbudowany bezpośrednio w system operacyjny. W zupełności wystarcza.

10. Przeglądanie obrazków: do miniaturek używam Shift-Ctrl-F1 w Total Commanderze, a do pełnoekranowego przelądania – aplikacji FastStone Image Viewer – bardzo szybki, bardzo ergonomiczny, z mnóstwem opcji.

11. Programowanie: JetBrains PyCharm Community Edition (do Pythona – przydaje się do Pchełek). A także SQL Server w wersji Express, wraz z SQL Server Management Studio – również głównie do Pchełek.

12. Chmura: DropBox. Zdecydowanie najlepsze rozwiązanie do przechowywania niewielkich ilości danych w chmurze. Do tego FastGlacier do obsługi Amazon Glacier (tam trzymam duże kopie zapasowe – takie na setki gigabajtów – bo jest prawie jak za darmo w porównaniu z Dropboxem i innymi konkurencyjnymi rozwiązaniami).

13. Odtwarzacz video: w dalszym ciągu VLC. Bardzo wygodny, minimalistyczny, wszechstronny.

14. Pakiet biurowy: Office 365. Trzeba zapłacić parę groszy za miesięczną subskrypcję, ale uważam, że warto. Używam głównie Worda, Excela i Outlooka.

15. Klient poczty e-mail: Outlook. Podpięty do konta GMail, zapewnia mi dostęp do historii poczty nawet, kiedy jestem offline (co się raczej nie zdarza zbyt często, ale jednak czasem się zdarza).

16. Gry: Steam, tylko i wyłącznie. Bardzo rozbudowana platforma z mnóstwem tytułów dla każdego. Ostatnio nie mam za bardzo czasu na granie, ale zdarza się jeszcze, że pyknę partyjkę w Defense Grid 2 (recenzję pierwszej części można przeczytać tutaj). Bardzo polecam, aczkolwiek uprzedzam, że w porównaniu do pierwszej części grywalność odrobinę spadła. W dalszym ciągu jest to jednak kawał dobrej roboty – o ile oczywiście ktoś gustuje w tego typu grach.

Jak widać, nie ma na powyższej liście żadnych rewolucyjnych zmian – co świadczy o tym, że używane przeze mnie aplikacje są na tyle skuteczne, że nie ma potrzeby ich zmieniania. Albo o tym, że już jestem ramol i nie chce mi się uczyć nowości 😉

Ponieważ na zakończenie poprzedniej odsłony zapodałem wierszyk Lema (dlaczego? Bo tak!), uczynię to i tym razem.

Dziś bardzo dobrze znany (a mimo to jakoś dotychczas niepublikowany na moim blogu) wiersz miłosny, pisany językiem wyższej algebry:

Nieśmiały cybernetyk potężne ekstrema
Poznawał, kiedy grupy unimodularne
Cyberiady całkował w popołudnie parne
Nie wiedząc, czy jest miłość, czy jeszcze jej nie ma?

Precz mi, precz, Laplasjany z wieczora do ranka
I wersory wektorów z ranka do wieczora!
Bliżej przeciwobrazy. Bliżej bo już pora
Zredukować kochankę do objęć kochanka!

On drżenia współmetryczne, które jęk jednoczy
Zmieni w grupy obrotów i sprzężenie zwrotne
A takie kaskadowe, a takie zawrotne,
Że zwarciem zagrażają idąc z oczu w oczy!

Ty, klaso transfinalna! Ty silna wielkości!
Nieprzewiedlne Continuum! Produkcie biały!
Christoffela ze Stoksem oddam na wiek cały
za pierwszą i ostatnią pochodną miłości.

Twych skalarnych przestrzeni wielolistne głębie
Ukaż uwikłanemu w teoremat ciała
Cyberiado cyprysów, bimodalnie cała
W gradientach rozmnożonych na loty gołębie

O nie dożył rozkoszy kto tak bez siwizny
Ani w przestrzeni Weyla, ani Browera
Studium topologiczne uściskiem otwiera
Badając Moebiusowi nieznane krzywizny

O wielopowłokowa uczuć komitonto
Wiele trzeba Cię cenić, ten się dowie tylko
Kto takich parametrów przeczuwając fantom
Ginie w nanosekundach płonąc każdą chwilką

Jak punkt wchodząc w układ holonomiczności
Pozbawiony współrzędnych zera asymptotą
Tak w ostatniej projekcji ostatnią pieszczotą
Żegnany – Cybernetyk umiera z miłości

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Program obowiązkowy: 4 lata później"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Tomasz Malkiewicz
Gość

Kompatybilność na poziomie 12:16 😉

Tomek
Gość

A ja od roku używam Windows 8.1 i do Siódemki już bym raczej nie wrócił … Dziesiątka się na razie u mnie nie sprawdziła, może kiedyś. Przeglądarka – nadal Maxthon. Grafika – ACDSee. Total Commander!!!

Tomek
Gość

Moje przyzwyczajenia :). Przetestuję tego kamyczka sobie…

wpDiscuz