13 piętro: recenzja filmu

Duża firma komputerowa buduje wirtualną kopię naszego świata, z okolic lat 30 zeszłego stulecia. A potem umożliwia użytkownikowi wejście do tego świata. Nie, nie jakieś nędzne okulary 3D. Pełna, stuprocentowa obecność (oczywiście tylko wirtualna, tj nasza jaźń przemieszcza się na zadany okres czasu TAM, ale nasze ciało pozostaje TU).

Właściciel firmy ginie w tajemniczych okolicznościach.

No i się zaczyna…

Obraz z 1999 roku, więc odrobinę trąci myszką. Ale tylko odrobinę.

Trochę się kojarzy z Matrixem braci Wachowskich. Może nie tak genialne efekty specjalne, ale jest kilka bardzo interesujących zwrotów akcji. Zwłaszcza, że niektóre postaci świata wirtualnego zostały oparte wizualnie na tych prawdziwych.

Ogląda się świetnie.

Zakończenie z twistem!

Moja prywatna ocena: 9.5/10. Zdecydowanie wart spędzenia tych stu minut.

Zapisz się
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
7
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x