13 piętro: recenzja filmu

Duża firma komputerowa buduje wirtualną kopię naszego świata, z okolic lat 30 zeszłego stulecia. A potem umożliwia użytkownikowi wejście do tego świata. Nie, nie jakieś nędzne okulary 3D. Pełna, stuprocentowa obecność (oczywiście tylko wirtualna, tj nasza jaźń przemieszcza się na zadany okres czasu TAM, ale nasze ciało pozostaje TU).

Właściciel firmy ginie w tajemniczych okolicznościach.

No i się zaczyna...

Obraz z 1999 roku, więc odrobinę trąci myszką. Ale tylko odrobinę.

Trochę się kojarzy z Matrixem braci Wachowskich. Może nie tak genialne efekty specjalne, ale jest kilka bardzo interesujących zwrotów akcji. Zwłaszcza, że niektóre postaci świata wirtualnego zostały oparte wizualnie na tych prawdziwych.

Ogląda się świetnie.

Zakończenie z twistem!

Moja prywatna ocena: 9.5/10. Zdecydowanie wart spędzenia tych stu minut.

7 komentarzy

    1. Film jest zrobiony naprawdę ciekawie. Nie jest przeładowany efektami specjalnymi, bardziej stawiają na grę autorów. Klimat chwilami trochę jak w “Łowcy androidów”, czasem jak w “Matrixie”. Moja córa po obejrzeniu do dziś ma zagwozdkę czy my aby też nie jesteśmy symulacją 😉

        1. Niby racja, ale inni uczeni kiedyś “udowodnili”, że rzeczy cięższe od powietrza nie mogą latać, tak że tego…

        2. Wg dzisiejszej znanej nauce. Poza tym nie uwzględniono w tych badaniach efektywnych algorytmów, pewnie rzeczy nie musiałyby istnieć w pamięci, mogłyby być odtwarzane z programu. Odniosę się do staroci Pitfall! plansze były tworzone za każdym uruchomieniem gry, dzięki temu zmieściło się to w 4k pamięci. Zresztą wystarczy spojrzeć też na demoscenę 4k.
          A poza tym, jak to? Reptilianie nie istnieją? Wszędzie są ich sondy – gołębie czy wróble 😀

  1. Zabawne jest to, że film generalnie przeszedł bez echa.
    Btw. będąc przy cyberpunk widziałeś Nirvanę? IMO obok Johnny Mnemonic to najbardziej rasowe przedstawiciele cp (pomijam animowane).

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.