Hau, hau, hau, hau!

In Recenzje, Recenzje wierszy i piosenek by xpil0 Comments

Jak już kiedyś pisałem, za młodu przytrafiło mi się kilka razy odwiedzić festiwal Olsztyńskie Noce Bluesowe, gdzie – na ogół – nocowałem w hotelu „Wysoka Brama” (bardzo fajne miejsce – w zasadzie jedyny hotel w pobliżu amfiteatru, na który było mnie wtedy stać). Festiwal ów trwał przeważnie trzy dni. W ciągu dnia człowiek się włóczył po mieście, a pod wieczór szedł do amfiteatru, gdzie słuchał najrozmaitszych bluesowych kapel z całego świata, a jak chęć naszła to i potańczył i popodrygiwał na deskach, drąc się przy okazji w niebogłosy z resztą tłumu.

Bardzo fajna imprezka.

No i właśnie. Prawie za każdym razem gościem ONB był zespół Nocna Zmiana Bluesa z niezastąpionym Sławkiem Wierzcholskim. Do dziś darzę ich muzykę sentymentem, aczkolwiek przyznaję, że trochę grają na jedno kopyto. Ale nic to – sentymentów się nie krytykuje, khem, nieprawdaż?

Piosenka, która chyba nigdy mi się nie przeje, choć słuchałem jej już z bazylion razy, to „John Lee Hooker”. Rytm i melodia są do bólu oklepane, słowa raczej banalne, ale jest w tym utworze coś takiego, co nawet w najczarniejszą noc rozświetla w mym jestestwie lampkę… płomyk… no, nie wiem dokładnie, w każdym razie coś tam rozświetla, kończyny górne samoczynnie zaczynają podrygiwać, a dolne tupać, dzięki czemu jadący za mną kierowcy mogą radować się wraz ze mną (niesamowite, jakie efekty można uzyskać w ruchu miejskim, kiedy się odruchowo zacznie przytupuwać z nogami na pedałach gazu i sprzęgła… przepraszam, GEJACH gazu i sprzęgła).

Tekst owej pieśni leci tak:

Znów kolejny hotel, znów kolejna noc,
Prysznic, gasisz światło, a na głowę koc.
Liczysz do tysiąca i nie możesz spać,
Serce wali jakbyś wypił dziesięć kaw.
Niesamowity rytm: John Lee Hooker gra!

Czy to jeszcze jawa, czy zapadłeś w sen?
Słyszysz coś, czy tylko tak wydaje się?
Oddech powstrzymujesz, bo przeszkadza ci
I wytężasz słuch, wytężasz z całych sił,
I czujesz zimny dreszcz, John Lee Hooker gra!

Ktoś w pokoju obok, ktoś nie może spać,
Ulubionych kaset stos u siebie ma,
Słucha bardzo cicho, ale słyszysz, bo
Znasz dobrze każdy dźwięk, który zagra on
I już na pewno wiesz, John Lee Hooker gra!

Między każdą zwrotką pada jeszcze gromkie „how-how-how-how”, które w wykonaniu przepitego i zachrypniętego Wierzcholskiego brzmi bardzo…

… szukam słowa …

… bardzo chrypiąco i przepitnie; z jakichś niepojętych przyczyn owo „how-how-how-how” jest cholernie zaraźliwe i po drugiej zwrotce drą się już wszyscy, cała widownia oraz cały tłum tańczący pod sceną, co daje podczas koncertu niesamowity efekt akustyczny.

Na Tyrurce jest mnóstwo filmów z tym kawałkiem, można sobie poszukać (na przykład ten: https://youtu.be/tyLygcVFM24)

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz