Potęga statystyki

In Pod prąd by xpil0 Comments

Pisałem już o tym, jak statystyka potrafi zamącić człowiekowi w głowie, i że potrafi ona zwieść na manowce. Dzisiaj powymądrzam się trochę na tematy finansowo-statystyczne związane z najbardziej okrzyczanym i rozdmuchanym irlandzkim świadczeniem socjalnym jakim jest Child Benefit. Od razu też nadmienię (w ramach samoobrony), że nie mam bladego pojęcia o szczegółach funkcjonowania Social Welfare, a moja cała wiedza opiera się głównie na oficjalnie publikowanych statystykach oraz prasie codziennej (której wartość merytoryczna bywa różna).

Niektórzy próbują używać statystyki jako broni politycznej. Głośno niedawno było o tym, jak by to można było zaoszczędzić w budżecie Irlandii mnóstwo € poprzez lepsze zarządzanie pieniędzmi wypłacanymi w ramach Child Benefit rodzinom mieszkającym poza granicami Zielonej Wyspy. Żeby podkreślić wagę zjawiska, mówi się o kilkunastu – kilkudziesięciu milionach euro oszczędności rocznie.

Kilkadziesiąt milionów euro brzmi w uszach przeciętnego wyborcy dość poważnie – w końcu to kupa kasy, prawda?

Jednak jeżeli przyjrzeć się sprawie nieco bliżej, okazuje się, że Irlandia rok w rok wypłaca w ramach samego tylko Child Benefit grubo ponad 2 milliardy euro (2.5 mld w 2009). Statystyki pokazują również, że faktyczne kwoty CB wypłacane rodzinom mieszkającym za granicą to nie więcej niż 10 milionów euro rocznie (a więc mniej niż ćwierć procenta całości).

Widać jak na dłoni, że politycy próbują grać tą ćwiercią procenta jakby to była co najmniej kareta asów; w rzeczywistości przypomina to raczej próbę poustawiania krzeseł w sali balowej tonącego Titanica – weźcie się lepiej za bary z poważniejszymi problemami!

Kolejną sprawą związaną z Child Benefit, która mnie drażni, są regularne, kwartalne „kontrole” przeprowadzane przez Social Welfare w celu „wyłapania” ludzi próbujących oszukiwać system w ten czy inny sposób (na ogół właśnie poprzez wyjechanie do innego kraju gdzie kurs Euro jest na tyle korzystny, że z tych nieszczęsnych 140€ miesięcznie da się „wycisnąć” dużo więcej niż tutaj). Wpadli więc na pomysł, żeby co kwartał wysłać do każdej rodziny pobierającej CB list z prośbą o potwierdzenie adresu pobytu w Irlandii wraz z namiarami na aktualne przedszkole, do którego dziecko uczęszcza (lub szkołę, lub lekarza rodzinnego). Bezsensowność tego procesu polega – moim zdaniem – na tym, że przecież rząd ma dostęp do danych Revenue i może w prosty sposób zweryfikować kto pracuje, płaci podatki, a tym samym jest uprawniony do pobierania zasiłku. I gówno powinno ich obchodzić gdzie fizycznie dziecko przebywa w danym momencie – o ile przynajmniej jedno z rodziców dorzuca się do podatkowego garnuszka.

Pomyślmy teraz jak to wygląda od strony kosztów. Wysłanie listu krajowego kosztuje parędziesiąt centów. Firmy mogą dostać zniżkę przy wysyłaniu dużych ilości poczty (nawet do około 10 centów za list). Faktyczny koszt obsługi pojedynczego listu waha się więc prawdopodobnie w okolicach 6-7 centów za sztukę. Przyjmijmy 5 centów przy bardzo dużych partiach. Wysyłając pismo raz na kwartał do wszystkich sześciuset tysięcy rodzin pobierających CB państwo płaci więc około 120,000€ rocznie. Pytanie teraz jaki procent ludzi próbuje „oszukać” system poprzez zmianę adresu? Jeżeli mówimy o 0.5% (strzelam w ciemno że jest to dwa razy więcej niż faktycznie zarejestrowana ilość rodzin pobierających CB na dzieci znajdujące się poza granicami kraju), jest to około trzech tysięcy rodzin. 3 tysiące przemnożone przez 340€ miesięcznie (tyle średnio wychodzi na rodzinę, przy uwzględnieniu rodzin wielodzietnych) i przez 3 miesiące w kwartale daje jakieś dwanaście milionów euro zaoszczędzonych rocznie, przy inwestycji rzędu około 200-250K € rocznie (oprócz kosztów pocztowych trzeba jeszcze zapłacić pracownikom Social Welfare!) i przy założeniu, że podane tutaj wartości są chociaż w przybliżeniu prawdziwe (większość danych znalazłem na www.statcentral.ie, a trochę wymyśliłem – zgadywałem).

To całkiem nieźle.

Pytanie jeszcze, jaka jest ściągalność zaległości w przypadku wykrycia oszustwa? Nie potrafię znaleźć żadnego wiarygodnego źródła, ale wyobrażam sobie, że proces ściągnięcia nieuczciwie pobranego CB od rodziny mieszkającej za granicami kraju może być dość skomplikowany oraz nieść ze sobą dodatkowe koszty. Czort wie tak naprawdę (jeżeli trafi na tego bloga ktoś z odpowiednią wiedzą, proszę o komentarz)

Moim zdaniem dałoby się poprawić ten proces poprzez wykluczenie z niego rodzin pobierających Child Benefit, w których chociaż jedno z rodziców pracuje i odprowadza podatki. Oszczędność pieniężna byłaby może niewielka (jakiś procent z tych hipotetycznych 200-250K €), za to znacznie zmalałaby upierdliwość tego procesu z punktu widzenia rodzin pracujących. Denerwuje mnie trochę, że muszę udowadniać, że nie jestem koniem, wypełniając i wysyłając co kilka miesięcy formularz otrzymany z Social Welfare.

A z szerszej perspektywy, cały ten Child Benefit to jest malutka kropelka w oceanie irlandzkiego deficytu budżetowego. Setki miliardów euro strat wygenerowanych przez bezmyślne udzielanie deweloperom kredytów na budowę osiedli (straszących teraz wszędzie pustymi oknami) to jest dużo poważniejszy problem niż jakieś tam paręnaście milionów rocznie. Ale to już temat na zupełnie inny artykuł…

Kawał dziś będzie z gatunku obrzydliwych. Osoby o wrażliwym podniebieniu proszone są o czytanie z zamkniętymi oczyma.

Wchodzi wygłodniały facet do restauracji i widzi jednego z klientów zasłoniętego gazetą. Na stole przed nim leży (stoi?) talerz pełen zupy. Nasz bohater, nie namyślając się zbytnio, dosiada się dyskretnie i – korzystając z nieuwagi tego drugiego – zaczyna pałaszować. Zupa smakuje nieco dziwnie, ale gość nie zwraca na to uwagi (nie jadł od dwóch dni). Gdy już niemal skończył, na dnie talerza zauważa grzebień, oblepiony tłustymi włosami i łupieżem. Obrzydziło go to tak, że wyrzygał wszystko z powrotem do talerza. W tym momencie facet wychyla się zza gazety i odzywa się w te słowa:
– Co, pan też dotarł aż do grzebienia?

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz