Podsumowanie roku 2018

Wszyscy dookoła piszą teraz podsumowania, napiszę i ja. Co to, gorszy jestem?

Jeśli chodzi o kalendarz, to rok 2018 rozpocząłem w okolicach początku stycznia całkiem solidnym, siedmiodniowym tygodniem. A potem to już fiuuuu poleciało. No i mamy koniec grudnia. Bez niespodzianek.

Ponieważ nie udało mi się wejść na Rysy (ani nawet na Great Sugar Loaf), nie nakręciłem filmu, nie wydałem książki, nie schudłem jakoś spektakularnie ani nie zarobiłem miliona, nie będę miał tak fascynującego podsumowania roku jak ci, którzy weszli na Rysy, nakręcili film, wydali książkę, schudli lub zarobili milion. Zamiast tego skupię się dziś na dziesięciu najczęściej odwiedzanych w tym roku wpisach, co jest tematem równie nudnym jak cała reszta tego mojego blogowego ugoru, a więc świetnie się zeń komponuje!

(nie da się też nie zauważyć, że powyższe zdanie zawiera słówko „zeń”, bardzo przydatne podczas grania w różne gry słowne, kiedy trzeba się pozbyć tego cholernego „Ń”)

OK, lecimy:

1. Wpis o układaniu kostki Rubika 2x2x2 okazał się absolutnym rekordzistą. Czytało go po 25-30 osób dziennie, chociaż trafiały się dni, kiedy generował ponad 200 wejść (przypominam, że Ignormatyk odnotowuje średnio po 250-300 odsłon dziennie)

2. Wpis o kosmonautach zajmuje zaszczytne drugie miejsce na tej liście. Napisany kompletnie od czapy, typowy zapychacz z braku laku, a tu proszę.

3. Naleśniki z Thermomixa cieszą się prawie równie wielką popularnością, co kosmonauci.

4. Wpis o marsjańskich kartoflach zaczął znienacka generować całkiem spory ruch dopiero pod koniec tego roku, ale za to od razu z przytupem. Ktoś go gdzieś wygrzebał na początku listopada i od tej pory przyciągnął tu mniej więcej tyle samo Czytelników, co naleśniki i kosmonauci przez cały rok. Zdumiewające.

5. Artykuł o tym, co będzie nam doskwierać w okresie przejściowym między pozbyciem się polskiego prawka, a otrzymaniem irlandzkiego, okazał się całkiem popularny. O dziwo, dopiero od czerwca, bo przedtem pies z kulawą nogą się nim nie zainteresował.

6. Wpis o tym, jak za pomocą niemieckiej technologii wymieszać jajka z cukrem. Zdumiewająco popularny biorąc pod uwagę wagę poruszanego zagadnienia 😉

7. Pierwszy wpis na dzisiejszej liście, z którego jestem *w miarę* dumny, czyli coś, co nie jest kalką jakiegoś innego artykułu, przepisem kulinarnym czy zwykłym ględzeniem. Całkiem merytoryczny wpis o tym, jak zaprząc VBA do automatyzacji wyszukiwania danych w Excelu. Zasadniczo freblówka, ale przynajmniej na ciekawy temat. Czytany regularnie przez cały rok (po 10 odsłon dziennie, pi x oko), z wyjątkiem pewnego dnia w lipcu, kiedy zajrzało nań ponad 50 osób.

8. Wpis o tym, jak zmienia się masa obiektu po dostarczeniu doń energii. Jest trochę prostych wyliczeń a na końcu zahaczamy też o dziennikarstwo i biologię. Wpis o tyle ciekawy z punktu widzenia statystyk odsłon, że został „zauważony” przez Internet dopiero w grudniu, a mimo to załapał się do pierwszej dziesiątki najpopularniejszych wpisów z całego roku. Nie do końca rozumiem ten fenomen, ale podobnie wyglądała sprawa rok i dwa lata temu. W jakiś magiczny sposób ludzie czytają o ściśniętej sprężynie tylko przez kilka dni w grudniu.

9. Recenzja „Zaginięcia” Remigiusza Mroza to jedyna recenzja literacka na dzisiejszej liście. Jak widać Mroza można znaleźć wszędzie, nawet w statystykach mało popularnych blogów.

10. Listę zamyka wpis o grze w kościanego tysiąca, który w tym roku przeczytało ponad 620 osób.

Powyższa lista ma dwie interesujące właściwości:

  • Jest godna zaufania na oko w 75 procentach, ponieważ przez trzy miesiące zbieranie statystyk było wyłączone (z jakiegoś powodu Jetpack zdechł mi w okolicach marca, a ja to zauważyłem dopiero w maju), co pokrywa się z powszechnie znanym faktem, że 83% wszystkich statystyk kłamie.
  • Żaden z wyżej wymienionych wpisów nie powstał w 2018 roku, co świadczy niezbyt dobrze o kierunku, w którym blog zmierza (chyba).

Na koniec lista wpisów, z których jestem najbardziej zadowolony (po jednym z każdego miesiąca):

Styczeń: Recenzja „Błękitnej grozy” Urbańczyka. Dziesięć opowiadań o tematyce w większości marynistycznej. Bardzo dobre czytadło, miałem wielką frajdę przy pisaniu tego wpisu.

Luty:Recenzja „Points of Impact” Marko Kloosa. Doskonała seria, z przyjemnością recenzuję kolejne części.

Marzec: SzerŁik 2018, czyli coroczna akcja Tucholskiego. Lubię od czasu do czasu pisać o innych blogach i blogerach.

Kwiecień: Muzyczna ewolucja, czyli przegląd mojej listy utworów na Spotify. Dużo fajnej muzyki do wyłapania, o ile ktoś gustuje w takich klimatach.

Maj: Stara zagadka z nowym haczykiem, czyli ciąg dalszy wpisu o kryptografii romantycznej. Zagadki uwielbiam i wygląda na to, że moi Czytelnicy też, bo wpis przeczytało całkiem sporo ludzi.

Czerwiec: Znów zagadka – tym razem o tym, jak oszukać system i wrednego naczelnika więzienia. Zagadka z serii „niemożliwych”

Lipiec: Antyporadnik o tym, jak być nieszczęśliwym. Wpis jest co prawda kalką (oryginał znajduje się pod tym adresem), najwięcej wysiłku włożyłem w jego tłumaczenie, ale i tak bardzo go lubię.

Sierpień: Lista czytanych przeze mnie blogów. Niestety od tamtej pory całkiem sporo pozycji z listy wypadło (blogi umierają dość często, jak się okazuje).

Wrzesień: Opowieść o tym, jak wsiadłem do nie tego pociągu co trzeba, bo nie potrafiłem zadać poprawnego pytania panu z lizakiem.

Październik: Wpis o czytaniu instrukcji obsługi. Nawet taki otrzaskany z technologiami mądrala jak ja musi czasem odwiesić aureolę na kołek.

Listopad: Wpis o zatkanych uszach. Może nie za bardzo higieniczny, ale zawsze warto poczytać o tym, że inni mają gorzej 😉

Grudzień: Wpis o tym, jak naprawiłem waltornię. Jeżeli bardzo się chce, to można naprawić waltornię nawet jeżeli się takowej nie posiada.


3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
CichyxpilCelt Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Celt
Gość

Widzę, że troszkę mnie u Ciebie ominęło 🙂 Ale nic to! Zostawię sobie tę listę i powoli będę nadrabiać 😉

Cichy
Gość

> Żaden z wyżej wymienionych wpisów nie powstał w 2018 roku, co świadczy niezbyt dobrze o kierunku, w którym blog zmierza

Meh, najpopularniejsze wpisy roku to zazwyczaj wpisy z lat poprzednich, które zdążyły się dawno wypozycjonować i od pierwszego stycznia regularnie zbierały odsłony. Normalna kolej rzeczy, która świadczy co najwyżej o tym, że blog nie rośnie w kosmicznym tempie ani nie miał Wykop-efektu.

%d bloggers like this: