Podwójna recenzja: Ziemiański i Reynolds

https://xpil.eu/CGZLZ

"Chasm City" Reynoldsa zacząłem czytać (uszami) jeszcze w grudniu. Szło wolno, ale szło.

Będąc w okolicach 70% lektury dostałem wiadomość od kumpla:

Miałem szczery zamiar faktycznie najpierw skończyć tego Reynoldsa, a "Viriona" kupiłem na zaś, żeby od razu był pod ręką jak już nadejdzie jego pora. No ale plany planami, a życie życiem. Zaraz po zakupie wrzuciłem go na moment na Moon Reader (mój ulubiony czytnik e-booków na Androidzie), żeby się upewnić, że się otwiera bezproblemowo. A tam zaraz w pierwszej scenie: białogłowa z cyckami na wierzchu, jezioro, miecz, zbójcy i mordobicie. I jakoś mi się tak zaczytało, że dwa dni później byłem już przy końcu 🙂

Naprężyłem resztki silnej woli, odłożyłem Viriona i wróciłem do Reynoldsa. W efekcie obydwie książki skończyłem czytać prawie jednocześnie. Dziś czas więc na króciutką recenzję.

"Virion. Dom" to opowieść, która stara się podomykać większość wątków z całej serii. Tytułowy bohater jest już dość leciwy, co jednak nie znaczy, że odwiesił miecz na haczyk. W dalszym ciągu nie ma sobie równych (z wyjątkiem rzecz jasna Achai, która jako jedyna była w stanie spuścić mu łomot). To taki typ superbohatera, któremu wsioryba czy staje w samych gaciach przeciwko dwudziestu mistrzom miecza, czy trzystu kusznikom - zawsze jakoś ogarnie rozwiązanie problemu, na ogół takie, po którym z przeciwników nie ma co zbierać. Cesarstwo upada. Lekka piechota babska uzbrojona nagle w broń Chorych Ludzi sieje spustoszenie. Całkiem sprawnie opisany pojedynek Achai z szybszą, młodszą, bardziej wypoczętą i zdeterminowaną Mariną, widziany oczyma Viriona. Mnóstwo przaśnego humoru wojskowego. Trup sypie się gęsto z lewa i z prawa. Zakonowi udaje się rozpracować metody działania upiorzyc i ująć lub zabić kilka. Końcówka bardziej humorystyczna niż na poważnie - Virion wreszcie staje naprzeciwko Druzusowi, który w międzyczasie dobrał sobie ekipę sześciu natchnionych kolegów.

Po scenie końcowej znajdziemy jeszcze króciutki dopisek od autora, że to już raczej ostatni tom przygód Viriona. I w sumie ma chłop rację - ciągnie tę serię już przez ładnych kilkanaście tomów, też by mi się znudziło.

Moja prywatna opinia: 7/10. Nie ma tragedii, ale zdecydowanie nie jest to najlepsza część serii.

"Chasm City" natomiast to kompletnie inne klimaty. Bardzo "reynoldsowe" - mamy podróż przez otchłań Kosmosu, politykę, astrozoologię, mnóstwo knucia i kombinowania, sojuszników, przeciwników, zabijaków...

Powieść opiera się na trzech filarach fabularnych:

Filar 1: podróż w gwiazdy. Pięć identycznych międzygwiezdnych statków wielopokoleniowych wyruszyło w kierunku tej samej gwiazdy. Aż pięć, żeby zwiększyć szanse sukcesu misji. Na pokładzie każdego z nich - kilka tysięcy zahibernowanych osadników, plan jest taki, żeby ich obudzić dopiero na miejscu, na orbicie egzoplanety nazwanej przewrotnie Journey's End. Załoga to trzy pokolenia ludzi. Pierwsze pamięta jeszcze jak to jest mieć stały grunt pod nogami. Drugie urodzi się i umrze w przestrzeni. Dopiero trzecie pokolenie ma szansę zobaczyć nowy świat. Główny bohater tego wątku należy do tego "pechowego" środkowego pokolenia. Nazywa się Sky Houseman i poznajemy go jako nad wyraz mądrego trzylatka. Ojciec Sky'a jest kapitanem Herkulesa. Matka - technikiem z obsługi. Już taki układ w zupełności wystarczyłby do napisania sążnistej sagi: polityka między statkami, problemy techniczne, coraz rzadsza i w zasadzie jednostronna komunikacja z domem i tak dalej. Tutaj jednak przygody Sky'a na pokładzie Herkulesa to tylko fragment większej całości.

Filar 2: polowanie. Cahuella jest zasadniczo bandziorem, ale ma żyłkę myśliwego i uwielbia polować na "zwierzynę" na obcych planetach. Tanner Mirabel robi za ochroniarza Cahuelli, przy okazji podkochując się (platonicznie) w jego żonie Gitcie. Kolejnym trofeum Cahuelli ma być wężopodobny stwór, który za bardzo nie miał na swojej planecie konkurencji ewolucyjnej, więc jest niezwykle powolny i - przynajmniej w teorii - banalny do upolowania. Planeta jednak pogrążona jest w wojnie między trzema dużymi ugrupowaniami, każde ma swoich najemników, co "odrobinę" utrudnia polowanie. Dodatkową stroną są Ultras, odnoga ludzkości, której udało się uniknąć banalnych planetarnych konfliktów, odbili się nieco ewolucyjnie od "zwykłych" Homo Sapiens i żyją głównie na pokładach swoich supernowoczesnych okrętów międzygwiezdnych, a ich głównym sposobem spędzania czasu jest dalszy rozwój technologii oraz handel. Jeden z okrętów Ultras zaorbitował w okolicy. Jest ciekawie.

Filar 3: Yellowstone. Jedna z planet, którą ludzkości udało się skolonizować, choć aktualnie sytuacja jest raczej mało optymistyczna. W największym mieście nastąpił rozłam - bogaci żyją w podchmurnym, nowoczesnym, bezpiecznym obszarze, gdzie główną rozrywką są polowania na mieszkańców rozciągającego się poniżej mulch (po naszemu: "ściółka"). Tam mieszka cała reszta lokalnej ludzkości - na ogół w warunkach nie do pozazdroszczenia. Główny bohater to... Tanner Mirabel, cierpiący na zaniki pamięci. Skąd się tu wziął? Przyleciał z zewnątrz. Za wiele nie kojarzy. Ale wie na pewno, że musi zabić człowieka o nazwisku Argent Reivich, który przybył na planetę zaledwie dzień wcześniej.

Każdy z tych trzech wątków jest sam w sobie napisany bardzo sprawnie. Autor stopniowo odkrywa motywy poszczególnych postaci oraz wydarzenia, które doprowadziły Tannera na Yellowstone. Mamy Obcych, intrygi, pojedynki duże i małe, mnóstwo intrygujących technologii, całkiem sporo solidnego humoru (na przykład w osobie Quirenbacha, kompozytora planującego zrobić furorę na Yellowstone), ogólnie zadyma jest ostra, a w dodatku do końca nie wiadomo tak całkiem kto jest kim. Końcówka - moim zdaniem - odrobinę za bardzo cukierkowa, ale biorąc pod uwagę, że jest to jedna z pierwszych powieści, które wyszły spod pióra Reynoldsa, daję powieści prywatnie solidne osiem punktów na dziesięć.

https://xpil.eu/CGZLZ

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]

Jeżeli zrobisz literówkę lub zmienisz zdanie, możesz edytować komentarz po jego zatwierdzeniu.