Auta 3: recenzja

W ramach zacieśniania więzów z Dziesiątą Muzą wzięliśmy ostatnio dzieciaki pod pachę i udaliśmy się do lokalnego domu z ruchomymi obrazkami, na pokaz "Cars 3"

Po pierwsze uderzyła mnie przedłużająca się gra wstępna. Kiedyś to było tak, że jeżeli szło się do kina na, dajmy na to, 13:00, to już w okolicach 13:15 - po krótkim bloku reklam - zaczynał się film właściwy. A teraz?

- Komunikat z prośbą o ciszę i wyłączenie komórek
- Kilka reklam produktów luźno związanych z filmem
- Kilka reklam sponsorowanych przez lokalne samorządy. Głównie dla dzieci, na przykład jak przechodzić przez ulicę. Ale nie tylko dla dzieci - jest na przykład genialna reklama o tym, jak można zaoszczędzić do €1000 rocznie dzięki lepszemu planowaniu zakupów spożywczych.
- Zapowiedź spotrailerów
- SpoTrailery (akurat ten kawałek kina bardzo lubię - często idę na film, bo widziałem jego spotrailer przed innym filmem)
- Światła się ściemniają...
- Zapowiedź filmu właściwego, przypomnienie o wyłączeniu telefonów
- Dziesięciominutowa miniaturka filmowa o złym chłopcu, który zabiera innym dzieciom zabawki na boisku. Nawet fajna.
- Plansza IFCO
- FILM

Oj, rozpisałem się. Czas na recenzję właściwą.

------- SPOILER ALERT -------

Czerwony Lightning McQueen (po naszemu: Zygzak) po serii zwycięstw zaczyna przegrywać z młodymi, nowoczesnymi, głównie niebieskimi i czarnymi samochodami. Zatrudnia osobistą trenerkę (żółtą), którą musi uczyć podstaw jazdy na torze. Sponsor stawia mu warunek, że jeżeli przegra kolejny wyścig, będzie mógł się pożegnać z karierą. McQueen znajduje kruczek w regulaminie wyścigów i na końcówkę wyścigu podstawia tę trenerkę zamiast siebie. Trenerka wygrywa, stosując trick, którego nauczyła się na wiejskim torze podczas dożynek. Sponsor okazuje się niewąskim penisem męskim, jednak dzięki interwencji Złomka udaje się go odsunąć na bok. Wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Kurtyna, za udział wzięli.

Moja ocena końcowa?

Fabuła: 4/10. Bida z nędzą.
Efekty specjalne: 10/10 - tu z odcinka na odcinek jest coraz lepiej.
Śmiechowość: 5/10, ale obstawiam, że po obejrzeniu wersji polskojęzycznej wynik poprawi się, o ile tylko tekst polski będzie układał Bartek Wierzbięta.

9 komentarzy

  1. Spoilery (akurat ten kawałek kina bardzo lubię – często idę na film, bo widziałem jego spoiler przed innym filmem)

    Trailer, nie spoiler. Za to Spoiler Alert użyte prawidłowo.
    #UwaznieCzytamPoPolsku #ZnamZnaczenieDziwnychSlowek ;-P

    1. Spoiler – bo psuje:
      a. efekt zaskoczenia
      b. kolejność scen.

      [ewentualnie czasami ratuje przed pójściem na jakiegoś gniota]

    2. Już ja swoje wiem. Trailery często ujawniają za dużo, przez co powinny nazywać się spojlerami!

      (a tak na serio: już poprawiam, dzięki)

  2. Nam (w sensie mnie i Młodemu) najbardziej się podobał ten kawałek, gdy się taplali w błocie i spierniczali przed z rogatą autobusicą (czy cokolwiek to było). Cała reszta filmu NUUUUDA – Młody już nie widział czy ma siedzieć, czy stać i wyczyniał różne cuda z poddupnikiem (takie cuś plastikowe co dzieci sobie wkładają na fotel, by siedzieć wyżej). U nas w naszym malutkim kinku nie mówili o wyłączaniu komórek, przed filmem i reklamami filmów lecą obrazki z reklamami okolicznych firm i to akurat mi się podoba, bo o niektórych istnieniu nawet nie wiedziałam :-). Poza tym reszta by się zgadzała, nawet ten filmik z kradziejem zabawek – Młody się bał tego bobosia z zabawek xD. Teraz zaś Młoda ciągnie mnie do kina na film o najdłuższym tytule “It” i mam nadzieję, że to będzie lepsze niż Carsy3 🙂

      1. Tak, to kolejna ekranizacja Kinga. Dozwolony od 12 lat, więc Młoda jest wystarczająco stara… Pewnie, że normalni rodzice oglądają z nastolatkami tylko mądre i spokojne filmy, ale to normalni 🙂 Z drugą Młodą pójdę na jakąś ckliwą bajeczkę bo ona nie lubi się bać.

        1. Ostatni raz ekranizację Kinga oglądałem w okolicach bodajże 15 roku życia. Od tamtej pory jakoś nigdy nie przekonałem się do horrorów. Wolę dobre SciFi albo jakąś bezsensowną nawalankę z dużą ilością keczupu.

  3. polecam “Maszę i niedźwiedzia” dużo fajniejsze. Tyle, że na razie nie ma filmu a tylko 10 minutowe odcinki.

    1. A tak, tak, znamy, oglądamy. Dzieciakom się podoba i dorosłym też 😉 Nb “Wilka i zająca” też czasem oglądamy, trochę dla hecy, a trochę z nostalgii.

Skomentuj Magdalena Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.