Gry i zabawy

Uważny Czytelnik (nie sądzę, żeby był więcej niż jeden, stąd liczba pojedyncza) pamięta zapewne, jak swego czasu opisywałem grę CashFlow.

Wczorajszy wieczór upłynął nam pod znakiem handlowania wirtualnymi akcjami, kupowania nieistniejących nieruchomości, tudzież wypłacania sobie urojonych pensji, premii i dywidend. Świetna zabawa. Niektórzy gracze byli nowicjuszami więc gra szła ciut wolniej niż zwykle, ale i tak było sympatycznie. Zasadniczo CashFlow jest grą wręcz idealną do popołudniowo-wieczornych nasiadówek, ponieważ nie wymaga jakiegoś kosmicznego wysiłku intelektualnego (inaczej niż w życiu, w tej grze giełda jest dość przewidywalna i łatwo zarobić a trudno stracić), więc w czasie gdy jeden z graczy wykonuje swój ruch (co składa się na ogół z rzutu kostką, przesunięcia swojego szczura na planszy, wylosowania karty oraz przeprowadzenia niezbędnych obliczeń, zapisywanych następnie na karcie gry), reszta może gaworzyć na tematy rozmaite, sączyć piwo bezalkoholowe et cetera. Oby więcej takich wieczorów.

Z większych wydarzeń ostatnich dni, córka nasza opanowała wreszcie skakanie na skakance (dochodzi już do szesnastu skoków w jednej serii – przy okazji trenuje też umiejętność szybkiego liczenia powyżej 10), a także – co ciągle nas zdumiewa – mówi już R. Trochę to R jest na razie naciągane, ale tak się skubana zawzięła, że brzmi coraz lepiej. Póki co mamy z niej dużo pociechy, bo przy szybkiej mowie zamienia czasem R i L miejscami: klórowa, kralnet i tak dalej. Ale dumni z niej jesteśmy obydwoje, rośniemy z tej dumy pod niebiosa.

Kolejną umiejętnością, którą nasze dziecko niedawno opanowało, jest wspinanie się po pionowej rurze. Mamy niedaleko domu plac zabaw pokryty czymś w rodzaju tartanu. Można więc dość bezpiecznie chodzić tam na bosaka, co dziecko nasze skwapliwie wykorzystuje. Zdejmuje buty, skarpetki i – niczym mała małpka – wspina się na ponaddwumetrowej wysokości rurę. Przesympatyczny widok.

Pogoda znów w szkocką kratę. Przelotne opady słońca, tu i ówdzie lekkie zachmujaśnienia; możliwe krótkotrwałe porywy śnieszczu. Na Bugu we Włodawie…

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz