Płynie Pieniądz

In Recenzje by xpil0 Comments

Tytuł dzisiejszego wpisu bynajmniej nie oznacza, że będę biadolił na tematy ogólnofinansowe (w czym my, Polacy, jesteśmy świetni, zwłaszcza za granicą). Zamiast biadolenia opowiem krótko o grze CashFlow.

Otóż mianowicie odwiedzili nas dzisiaj znajomi z gatunku takich, co to od gier planszowych nie stronią. Przynieśli ze sobą CashFlow, no i w efekcie kolejnych pięć godzin sprzedawaliśmy i kupowaliśmy nieruchomości, akcje, wypłacano nam dywidendy, a także mieliśmy dzieci, braliśmy rozwody, kupowaliśmy łodzie, inwestowaliśmy w młodocianych wynalazców, oddawaliśmy połowę swojej gotówki prawnikom / skarbówce i tak dalej, i tak dalej.

Prawdę mówiąc nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem gier typu Eurobiznes czy Monopoly, gdzie w zasadzie niewiele zależało od pomyślunku, za to bardzo wiele od tego ile oczek wypadło. Z miłym dla samego siebie zaskoczeniem stwierdziłem jednak, że CashFlow jest o wiele bardziej grywalny od podobnych gier, do których grania byłem zmuszany w przeszłości. Głównie za sprawą większej komplikacji oraz porządnie przemyślanej logiki gry.

Gra ma dwa etapy: wyścig szczurów, gdzie zarabiamy pieniążki pędząc dookoła małego kółka i ciągnąc karty z jednej z czterech kupek – tam można zarobić lub stracić pieniądze na giełdzie lub nieruchomościach, można stać się rodzicem (co podnosi koszty, jakże by inaczej), można stracić pracę, można brać różne kredyty, można inwestować pieniądze w różne biznesy, które potem przynoszą zyski lub straty. Celem wyścigu szczurów jest takie ustawienie się finansowe, żeby miesięczne pasywne przychody (a więc, dywidendy, wynajem mieszkań, przychody z różnych innych inwestycji itd.) przekroczyły miesięczne wydatki. Można zbankrutować, można też zarobić jakieś abstrakcyjnie wielkie kwoty i ciągle być w małym kółku – trzeba więc tak inwestować, żeby się z tego kółka wyrwać.

Na dużym kółku (drugi etap gry) jest już sama frajda, ponieważ tam przegrać się nie da. Rzuca się więc kostkami i próbuje wykupić swój wymarzony biznes (marzenie ustala się na samym początku gry), bądź też tak inwestować w różne różności, żeby zwiększyć kwotę miesięcznego przychodu o 50,000$. Jeżeli uda się jedno bądź drugie, gracz wygrywa i może iść robić kanapki / herbatę innym graczom.

Być może z powyższego opisu nie wynika jakaś kosmiczna grywalność tej planszówki – cóż, jak by to powiedzieć – nie spróbujesz, nie dowiesz się. Ja w każdym razie polecam, a to nie byle co z ust zatwardziałego antyfana tego typu gier.

Dobranoc.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz