Morderczy robot 3 i 4 – recenzja dalszego ciągu serii

Tym razem króciutko. Trzecia część serii "The Murderbot Diary" jest równie dobra co pierwsza i druga, a czwarta nie ustępuje trzeciej. Co ciekawsze, zakończenie czwartego tomu wygląda jak koniec całej serii. Co prawda główny bohater nie umiera, ale zasadniczo cała rozpierducha, w której brał udział, została pozytywnie rozwiązana, a tytułowy Murderbot wraca w promieniach chałwy chwały do domowych pieleszy. Czegóż chcieć jeszcze?

Okazuje się jednak, że to tylko taka zmyłka. Nie wiem, może Autorka początkowo planowała poprzestać na czterech częściach, ale pociągnęła temat dalej bo się dobrze sprzedawał, a może miała to wszystko tak zaplanowane i po prostu mamy teraz ciszę przed kolejną burzą. Lada chwila się okaże. Faktem jest, że kolejne części serii trzymają równy poziom, jest śmiesznie, jest akcja, nie ma na poważnie traktowanych Dużych Zagadnień Bytowych, czyta się szybko i przyjemnie. Seria spodobała się też mojej córce, która dzielnie próbuje mnie dogonić (i idzie jej całkiem nieźle - zaczęła pierwszy tom kiedy ja byłem na początku trzeciego, a teraz jest już w połowie czwartego, więc lada chwila mnie pewnie prześcignie).

Jedyne, do czego mógłbym się (na siłę) przyczepić to nadmierna liczba postaci. Nie mam chyba wystarczającej pojemności kognitywnej w swoich trzech neuronach i większość postaci drugoplanowych przerabiam w bezimienną maź. Ale nie przeszkadza mi to zupełnie w radowaniu się serią.

Ocena? 9.5/10, bez zmian. I już 7% piątego tomu za mną, więc pewnie lada dzień kolejna recenzja.

Z innej beczki, bardzo polecam kolejne dziełko Bartka: https://uzyjwyobrazni.com/1759/ - proszę czytać powoli i do końca 🙂

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.