Zagadka za dolara, dolar za zagadkę

Czasami się jąkam. Głównie wtedy, gdy jestem zdenerwowany (co zdarza mi się raczej rzadko, ale jednak się czasem zdarza) albo próbuję coś szybko powiedzieć, ponieważ zdanie w głowie jest już daleko z przodu względem języka. Sporadycznie jąkam się również przy bardziej skomplikowanych zbitkach zgłosek, na przykład taką jak lar-za-zag, obecną w tytule dzisiejszego wpisu.

Sposobem na to jest świadome spowalnianie mówienia. Działa całkiem nieźle. O ile się o tym pamięta rzecz jasna.

Ale ja dziś nie o tym. Dziś będzie zagadka o rozdawaniu pieniędzy.

Wyobraźmy sobie, że mamy kostkę do gry. Ale nie taką zwyczajną, tylko taką o stu ściankach.

Niedowiarków informuję, że są takie kostki. Też się zdziwiłem.

No więc dostajesz ode mnie taką kostkę i zaczynasz rzucać. Rzucasz dopóty, dopóki w kolejnym rzucie wypada nie mniej oczek niż w poprzednim. W momencie kiedy wyrzucisz mniej oczek niż w poprzednim rzucie, gra kończy się.

Za każdy rzut, z wyjątkiem ostatniego, dostajesz ode mnie jednego dolara.

Pytanie: ile pieniędzy spodziewasz się wygrać w pojedynczej partii?

Pytanie bonusowe: gdybyś mógł wybrać kostkę z pięćdziesięcioma ściankami zamiast tej powyżej, którą wybierzesz, aby zmaksymalizować szanse na wyższą wygraną?

To jest dość popularna zagadka i łatwo znaleźć rozwiązanie w Google. Tradycyjnie jednak proponuję spróbować rozwiązania samodzielnego. Wcale nie jest taka trudna, na jaką na początku wygląda – chociaż z pewnością jej rozwiązanie wykracza poza program nauki matematyki w szkole podstawowej.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz