Moja trucizna codzienna: Influence

Dziś odkurzam troszkę już zarośnięty pajęczynami temat gier na Androida. Tym razem padło na całkiem łebską grę o wdzięcznie dźwięczącej nazwie „Influence”.

Czyli po naszemu – wpływ.

Gra odbywa się na planszy o strukturze plastra miodu, z tym, że sześciokątne pola są od siebie nieco oddalone oraz połączone za pomocą linii biegnących od wierzchołka do wierzchołka. Zilustrujmy to może lepiej ilustrowaną iluistracją:

2015-07-09 22.58.31

Jak widać, nie za wiele tu widać. Ale trochę widać. Całkiem, jak z Harimatis z „Asterix i Obelix: Misja Kleopatra”.

Gra jest banalnie prosta, jeśli chodzi o reguły, natomiast – podobnie jak wiele innych banalnie prostych gier, całkiem skomplikowana w kwestii strategii.

Każdy ruch w grze Influence składa się z dwóch faz. W fazie pierwszej powiększamy swoje terytorium, wskazując najpierw na pole z naszym pionkiem (z liczbą większą od jedynki), a następnie na pole z nim sąsiadujące (a więc, połączone linią). Jeżeli na owym sąsiadującym polu nic nie ma, nasz pionek wędruje na owo pole z liczbą o jeden mniejszą. A na polu, z którego rozpoczął ruch, pozostaje jedynka.

Jeżeli natomiast na polu docelowym znajduje się już pionek przeciwnika, wówczas są dwie możliwości: albo nasz pionek wygra z tamtym, albo przegra. W efekcie pionek przeciwnika zamieni się w nasz, albo się nie zamieni.

I teraz najciekawsze: nie mam bladego pojęcia, na jakiej zasadzie następuje wyliczenie, czy pionek przeciwnika zostanie przez nas pokonany, czy nie. Zależy to bowiem nie tylko od liczb na obydwu pionkach, ale też chyba od ich kolorów, ilości pionków z nimi sąsiadujących, kierunku wiatru, ilości opadów deszczu oraz orientacji politycznej {tu wpisać dowolnie wybrane imię}.

W związku z powyższym gra się trochę nieprzewidywalnie, ale wbrew pozorom całkiem przyjemnie.

Aha, właśnie, nie dokończyłem. Po zakończeniu pierwszej fazy ruchu, kiedy już powiększyliśmy nasze terytorium i nie mamy żadnych pól z liczbami większymi od jedynki, takich, któe sąsiadowałyby z pustymi polami lub z pionkami przeciwnika, następuje faza druga: dodajemy tyle jedynek do naszych pól, ile mamy aktualnie pól.

To może jeszcze raz. Załóżmy, że mamy dwa pola, obydwa z jedynkami. Możemy albo dodać do jednego z nich jedynkę i do drugiego też jedynkę, albo do jednego z nich dwie jedynki. W efekcie albo będziemy mieć dwa i dwa, albo jeden i trzy. Trójkę (w kolejnym ruchu) będziemy mogli „rozmnożyć” na dwa puste pola, uzyskując łącznie cztery jedynki. I wtedy możemy albo powiększyć ażdą z tych jedynek do dwójki, albo tylko jedną z nich – do piątki, albo na przykład zrobić 1-2-2-3, albo 1-1-2-4 i tak dalej.

Dołóżmy to tego opcję „mgła” (widać tylko najbliższe nam pola, zamiast całej planszy), kilka wielkości plansz, publiczne rankingi oraz różne poziomy trudności przeciwników komputerowych (może ich być maksymalnie czterech) i nagle się okazuje, że mamy do czynienia z całkiem wciągającą grą.

Bardzo polecam.

Link do gry: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.teremok.influence

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz