Tag Archives: edw

EDW #10: Data Marts

Dotychczas omówiliśmy sobie pięć z siedmiu warstw logicznych hurtowni danych. Dziś czas na warstwę szóstą: Data Marts (w skrócie: DMARTS albo DM). Jest to ostatnia warstwa hurtowni, nad którą mamy pełną kontrolę. Dane w warstwie DMARTS pochodzą bezpośrednio z EDW, a więc z punktu widzenia jakości danych jest to warstwa …

Czytaj dalej »

EDW #8: EDW

Ten wpis należy do serii wpisów poświęconych architekturze hurtowni danych. Tytuł dzisiejszego wpisu nieco pachnie rekurencją, ale to tylko pozór. Tak wyszło. Albowiem omawiać dziś będziemy najważniejszą z warstw logicznych hurtowni danych, czyli warstwę EDW.

Czytaj dalej »

EDW #7: Landing & XREF

Ten wpis należy do serii wpisów poświęconych architekturze hurtowni danych. Warstwy Landing oraz Cross Reference (w skrócie: XREF) idą zawsze w parze. Dla dowolnej encji E w naszej hurtowni danych prawdziwe jest jedno z dwóch zdań: E pochodzi z dokładnie jednego systemu źródłowego E pochodzi z więcej niż jednego systemu …

Czytaj dalej »

EDW #6: Stage

Ten wpis należy do serii wpisów poświęconych architekturze hurtowni danych. Tydzień temu omówiliśmy sobie warstwę systemów źródłowych, dziś czas na warstwę Stage. Jak napisałem na samym początku tej serii, każda z warstw w DW pełni jakąś konkretną, dobrze zdefiniowaną funkcję. W przypadku Stage funkcją tą jest przechowywanie dokładnej kopii danych …

Czytaj dalej »

EDW #5: Źródło

Ten wpis należy do serii wpisów poświęconych architekturze hurtowni danych. Tydzień temu wymieniłem siedem logicznych warstw DW. Dziś omówimy sobie warstwę numer 1, czyli systemy źródłowe.

Czytaj dalej »

EDW #4: Siedem warstw

Ten wpis należy do serii wpisów poświęconych architekturze hurtowni danych. Zgodnie z obietnicą, dziś zakaszemy rękawy i w końcu trochę sobie pobrudzimy ręce konkretami. Hurtownia danych, którą opisuję w niniejszej serii, składa się z siedmiu warstw logicznych. Każda z nich pełni określoną rolę. W gotowym rozwiązaniu dane płyną od warstwy …

Czytaj dalej »

EDW #3: Mierz siły na wymiary

Ten wpis należy do serii wpisów poświęconych architekturze hurtowni danych. Tytuł dzisiejszego wpisu ukradłem Komandorowi McPig (temu z Muppet Show). Dziś opowiemy sobie pokrótce o jednej z najważniejszych kwestii, którą należy wziąć na warsztat we wczesnej fazie projektowania jakiejkolwiek hurtowni danych: ujednoliceniu wymiarów. Zagadnienie to było już poruszane na tym …

Czytaj dalej »

Uroki irlandzkiej pogody

Jak mówi stare irlandzkie powiedzenie, jeżeli nie widać gór, to znaczy, że pada, a jeżeli góry widać, to znaczy, że będzie padać. Albo, jak mawia mój szwagier, „dawno nie padało, pojutrze będzie dwa dni…” Wpisy o pogodzie są nudne – no bo ileż można, nieprawdaż. Tym bardziej, że mieszkając w …

Czytaj dalej »

EDW #2: Słowniczek

Ten wpis należy do serii wpisów poświęconych architekturze hurtowni danych. Zanim przejdziemy do konkretów, najpierw przedstawię kilka podstawowych definicji, żebyśmy mówili wspólnym językiem. Uwaga #1: Definicje są pisane moim własnym widzimisię (nie będę ściągał z Wiki), jeżeli widzisz jakieś braki lub niedociągnięcia, komentuj śmiało, poprawię. Uwaga #2: poniższa lista jest …

Czytaj dalej »

EDW #1: Wstęp

Ten wpis otwiera serię poświęconą zagadnieniu wystarczająco interesującemu, żeby poświęcić mu kilka wpisów, a zarazem wystarczająco niszowemu, żeby nadawało się na bloga xpil.eu. W odróżnieniu od poprzednich serii, które pisałem od przypadku do przypadku i od kaprysu do kaprysu, tym razem planuję solidnie przyłożyć się do zagadnienia i stworzyć coś od deski do deski, …

Czytaj dalej »

Ankieta www: wyniki

Uruchomiłem niedawno wśród swoich Czytelników krótką ankietę na temat adresów www. Pytanie brzmiało: czy adres bloga powinien zaczynać się od www, czy nie? W ciągu zaledwie miesiąca trzech dni w ankiecie wziął udział ogromny tłum ludzi! Głos oddało aż 15 osób! To oznacza jakieś pół człowieka pięć człowieków dziennie!

Czytaj dalej »

Ankieta: z www czy bez?

Trafiłem niedawno na dyskusję, czy używać w adresie URL prefiksu „www.”, czy nie używać. Zwolennicy używania prefiksu twierdzili, że to jest standard Internetu, że ludzie się przyzwyczaili, że adresy www zaczynają się od www, i że adresy bez tego prefiksu mogą zostać nie rozpoznane (czy „xpil.eu” to adres www czy …

Czytaj dalej »

Marsz!

Jak można przeczytać w Wikipedii, gość urodził się w lutym 1809 roku w Hamburgu, a zmarł zaledwie 38 lat później, w listopadzie 1847 roku, w Lipsku. A w międzyczasie zrobił coś, co pozwoliło mi prawie półtora wieku później zarobić pierwsze w życiu pieniądze (takie od obcych ludzi, bo kieszonkowe się nie …

Czytaj dalej »

Bez celu

Z pisaniem bloga jest tak, że albo się wie, o czym się będzie pisało – ma się w głowie taki jakby szkielet fabularny, który trzeba, jak by to pieszczotliwie ujął stryj Zenon, opierdolić mięchem fleksyjno-składniowym, albo się nie wie – i wtedy trzeba albo odłożyć pisanie na później, albo iść …

Czytaj dalej »

A jednak Wiedźmin

Niedawno zamieściłem na łamach niniejszej namiastki bloga ankietę, w której poprosiłem Czytelników, aby wybrali kolejną książkę, którą mam przeczytać, jak już skończę odsłuchiwać pierwszy tom „Opowieści z Meekhańskiego pogranicza”.

Czytaj dalej »

Przerwania przerywane

Dość dawno temu (ponad cztery lata, jak dobrze policzyć) pisałem o tym, jak różne współczesne „przeszkadzacze” prowadzą do degradacji wydajnościowej naszej codziennej pracy. Mówię tu o wszelkich powiadomieniach ze smartfonów, kolegach dzwoniących z sąsiedniego działu z jakimś banalnym pytaniem i tak dalej.

Czytaj dalej »

Kombinator

Raz na jakiś czas powtarzam, że mój blog powinien trafić na listę leków dotowanych przez NFOZ, ponieważ fantastycznie leczy bezsenność. Oczywiście nie dorastam do pięt profesjonalistom – hipnotyzerom, którzy potrafią uśpić najbardziej zatwardziałego pacjenta za pomocą zaledwie pięcio-dziesięciominutowego seansu telewizyjnego (prym wiodą obrady Sejmu o planowanych podatkach na rozrzutniki gnoju, …

Czytaj dalej »

The Last Hero

Czytam sobie „The Last Hero” mojego ulubionego Pratchetta i ku swemu zdumieniu odkrywam coś, o czym mój dobry znajomy mówił mi kilka lat temu, a ja mu wtedy, głupi, nie wierzyłem: mianowicie to, że Pratchett w oryginale smakuje lepiej niż po tłumaczeniu na polski, i to nawet po tak genialnym …

Czytaj dalej »

Jo Nesbø: krótka recenzja zbiorcza

Jeżeli ktoś kojarzy recenzję książki „Człowiek nietoperz”, a także, jeżeli ten sam ktoś zajrzał chociaż na moment do sekcji „O autorze”, ten wie, że książek niebędących literaturą fantastycznonaukową czytuję jak na lekarstwo. W zasadzie w ogóle.

Czytaj dalej »