O autorze

W pigułce

Dwie ręce. Dwie nogi. Okrągła głowa. Parzyste nozdrza. Mniej więcej humanoidalny. Po czterdziestce. Żonaty (x 1). Dzieciaty (x 2). Psiaty (x 1). Kociaty (x 1). Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant (Irlandia, od 2006). Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Dużo czytam (głównie SF). Ateista. Nie głosuję. Nie uznaję telewizji. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na gitarze, harmonijce ustnej, flecie, akordeonie i fortepianie. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella.

Prywatnie

Urodziłem się w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych, w poniedziałek, za dziesięć ósma wieczorem. Od wczesnych lat dzieciństwa wykazywałem skłonności ku matematyce. Szczególną sympatią darzę liczby pierwsze oraz szeroko pojętą matematykę rekreacyjną.

Jak sięgam pamięcią, w moim życiu zawsze były książki. Nauczyłem się czytać w wieku czterech lat. Do dziś dzień bez lektury uważam za niepełny.

W styczniu 2006 roku wyjechaliśmy wraz z żoną do Irlandii, gdzie obecnie obydwoje mieszkamy i pracujemy. Mamy dwójkę dzieci.

Wolny czas spędzam na blogowaniu, muzykowaniu, grze w ringo, w różne planszówki, czytaniu książek oraz wyjaśnianiu obcym ludziom w Internecie, że nie mają racji.

Od osiemnastego roku życia jestem honorowym krwiodawcą. Oddałem już prawie 50 litrów i staram się kontynuować tę chlubną tradycję na emigracji. Uważam, że HDK to jedna z najpiękniejszych form okazania światu swojej bezinteresowności.

Zawodowo

Przez całe swoje życie zawodowe (nie licząc jednodniowego epizodu z kopaniem rowów) zajmuję się komputerami. Najpierw jako programista, potem bazyl (czyli projektant i programista baz danych), wreszcie wylądowałem w szeroko pojętej branży Business Intelligence, co oznacza szwarc, mydło i powidło. Wraz z żoną prowadzimy dwuosobową firmę konsultingową, w ramach której podnajmujemy się za mniejsze lub większe pieniądze różnym innym firmom.

Politycznie

Poglądów politycznych nie posiadam i posiadać nie zamierzam. Nie głosuję. Jeżeli będziesz próbował kiedykolwiek namawiać mnie na dyskusje polityczne, spodziewaj się Hiszpańskiej Inkwizycji!

Religijnie

Naiwnie wierzę w to, że ludzkość może stać się lepsza bez przybijania kogokolwiek do czegokolwiek.

Pochodzę z rodziny od trzech pokoleń ateistycznej. Wierzę, że rodzimy się, płacimy podatki i umieramy. Nie wierzę w boga, przeznaczenie, czarne koty ani białe aniołki. Jeżeli potrzebujesz w życiu wsparcia Niewidzialnego Człowieka lub jeżeli sprawia Ci ulgę odwiedzanie smutnego pana w kiosku co niedzielę, żeby opowiedzieć mu o tym, co chciałbyś robić z żoną sąsiada (ewentualnie z mężem sąsiadki, jej kozą lub wiertarką udarową) – wolna wola. Mnie w to nie mieszaj.

Lubię

Lubię grać na gitarze – staram się grać przynajmniej przez pięć minut dziennie. Uwielbiam słuchać skrzypiec elektrycznych, zwłaszcza, jeżeli grają bluesa. Lubię spacerować (Irlandia daje wiele możliwości spacerowania – zawsze jest gdzie rozprostować nogi). Grywam w szachy, chociaż ostatnio ciężko znaleźć przeciwnika na moim poziomie („podstarzały amator-gaduła”). Lubię truskawki na zimno, z makaronem i śmietaną. Lubię zielone oliwki. Uwielbiam dialogi na cztery nogi. Jestem sarkastyczny, co wydaje się świetnie pasować do mentalności otaczających mnie ludzi (statystyczny Irlandczyk jest o wiele bardziej sarkastyczny od statystycznego Polaka). Uwielbiam Georga Carlina, Sheldona Coopera, Vuko Drakkainena i Ijona Tichego. Nade wszystko lubię moment, kiedy zaczynam kolejny wpis na blogu. Fabula rasa.

Nie lubię

Nie cierpię nudziarzy. Facet się uczepi jakiegoś tematu i go wałkuje godzina za godziną, niezrażony faktem, że słucha się go wyłącznie z grzeczności, o ile w ogóle.

You know how you can tap on YouTube videos to see how much time is left? I wish I could do that when some people talk.

Nie toleruję palaczy (pod żadną postacią). Żadnych fajek, trawki ani innych używek. Nie przepadam za osobami nawiedzonymi religijnie, zwłaszcza, kiedy próbują mi cokolwiek narzucać. Nie znoszę telewizji – w domu telewizji nie mamy od lat. Uważam, że medium zarabiające pieniądze z ludzkich nieszczęść to jakieś straszne nieporozumienie cywilizacyjne. Nie cierpię Władcy Pierścieni (ani powieści, ani jej ekranizacji).

Czytam

Gdzieś między Lemem, Grzędowiczem, Pilipiukiem i Pratchettem. Od czasu do czasu również Ziemiański, Sapkowski, Ćwiek lub Łukjanienko. Sięgam czasem po starocie: Heinlein, Aldiss, Asimov, Kornbluth czy bracia Strugaccy. Literatury niebędącej SF zasadniczo nie czytuję, może z wyjątkiem Remigiusza Mroza, Andrzeja Urbańczyka oraz Jo Nesbø. Oprócz tego Piotrek Czerwiński, z którym całkiem przypadkiem spiknąłem się parę lat temu i od tamtej pory trzymamy sztamę, oraz Magda Witkiewicz, której babska literatura okazuje się być całkiem strawna. W okolicach 2014 roku przekonałem się też, że czytanie po angielsku ma sens i pochłaniam coraz więcej lektur w języku Lengłidż.

Słucham

Wyrosłem głównie na SDM-ie, Kaczmarskim, Gintrowskim, Krystynie Prońko i Wolnej Grupie Bukowina. Z upływem czasu staram się coraz mniej ograniczać muzycznie, jednak są rejony, w które się nie zapuszczam, choćby mnie końmi ciągnęli. Heavy-metal, hip-hop, disco-polo oraz inne style z bez-myśl-ni-ka-mi są mi zdecydowanie obce. Jakiś czas temu odkryłem Spotify, dzięki czemu łatwiej mi teraz wyszukiwać nowe perełki muzyczne.

Kontakt

E-mail: cokolwiek małpa xpil kropka eu („cokolwiek” oznacza tu naprawdę cokolwiek, a nie tylko cokolwiek)

Formularz kontaktowy: !klik!